Na Ozyrysa i Apisa

Kto kiedyś oglądał „12 prac Asteriksa i Obeliksa” z 1976 roku, na pewno przypomina sobie scenę, gdy Galowie odwiedzili wielkiego maga Irysa, który przybył z Egiptu i hipnotyzował Rzymian, a ci pod wpływem jego świdrującego spojrzenia przemieniali się w zwierzęta. Zadaniem Galów było wytrzymać jego spojrzenie.

W pracy z psami każdy handler życzyłby sobie, żeby jego czworonóg podążał za jego wskazówkami jak za wzrokiem takiego właśnie hipnotyzera.

Jest kilka sztuczek, które mogą w tym pomóc, a największym zaklinaczem psów jest Gerard O’Shea.

Na każdej wystawie można zobaczyć handlerów, którzy używają specjalnych gestów, by ich podopieczna/y lepiej wypadł na występie. Najczęściej można zobaczyć coś takiego „👌, pies skupia wtedy swój wzrok na powstałym okręgu i potrafi zatrzymać się i utrzymać pozycje jak zaczarowany. Trenerzy używają tego sygnału, by pies się nie rozpraszał i pamiętał o swoim zadaniu. Jest to trik stosowany zarówno przed wejściem na ring, jak i przy ocenie na stoliku. 

Podczas samego występu raczej nie trzyma się w dłoni garści smaczków, ale jest to znak sygnał, który psy pamiętają z treningów.

Podczas szkolenia przeważnie w dłoni jest coś pysznego. Pies skupia wzrok na zamkniętej dłoni i okręgu, po wykonaniu ćwiczenia następuje pstryk (czyli puszczamy palec wskazujący), otwieramy dłoń i nagradzamy psa smaczkiem.

Ćwicząc wystarczająco długo, dochodzimy do wprawy, gdzie pies nauczy się skupiać i uspokajać widząc sam ten znak.(Należy pamiętać o pochwaleniu, pogłaskaniu i wynagrodzeniu, gdy będzie na to moment).

Innym znakiem jest gest otwartej dłoni, który może oznaczać poczekaj, zaraz wracam albo: spokojnie, keep on hold, jestem tutaj, zajmę się tym. Gdy nasze słowa pokrywają się z tym, co robimy i będziemy konsekwentni, i spójni w tym, co robimy i mówimy, zwiększymy naszą szansę na to, by pies rozpoznawał znaki i się ich słuchał.

U nas działa gest O’Shea. Udało nam się wypracować kierunki, kiedy przechodzimy przez jezdnię, albo potrzebuję, żeby Atena szła bliżej lewej lub prawej strony chodnika, zawsze mówię i pokazuję palcem, gdzie ma iść, jest to pomocne, bo pies czuje się bardziej bezpieczny i poinstruowany, czego od niego oczekuję. Gest otwartej dłoni stosuję w przypadku komenty „czekaj”. 

Jedyny gest, którego żaden pies nie lubi się słuchać, to palec wskazujący na psie legowisko i hasło; „do łóżeczka”.  Proponuję ćwiczyć, gdy stół w jadalni zapełnia się smakołykami, gdy pracuje maszynka do krojenia wędliny albo gdy trwa odławianie mięsa z rosołu. Jak pies to opanuje, to jest mistrzem. Kończę mówiąc: good luck with that! 🙂 

Przewijanie do góry