Próbowałam kiedyś spamiętać wszystkie śmieszne pytania o naszego psa albo komentarze, na tyle głośno rzucone w przestrzeń publiczną, że się zapisały w mojej głowie.
„Czy to jest jakaś rasa?”
„Ale z niej myszojeleń”
„Wygląda jak hiena”
„O! Sarna na smyczy”
„Ruda jak wiewióra”
„A ten ogon kręcony taki, to po obcięciu?”
„O to ten bendżi”
„Basen co?”
Basenji.
Referencje do internetowego fenomenu pandemicznych czasów: tu.
Kto choć trochę tęskni za *kiedyś*, palec do budki.

